Szukaj

niedziela, 19 stycznia 2014

Sok

Bardzo lubię świeże soki prosto z sokowirówki. Myślę, że niezależnie od pory roku piłabym je przez cały czas,  dlatego w zeszłym roku posadziłam jedenaście drzew owocowych, koło swojego domu :).

Nie wiem jak wy, ale ja pijąc kupne soki mam ,,syndrom" pragnienia. Wypijając nawet dwie większe literatki, wciąż chce mi się pić. Nie mam takiego problemu pijąc sok zrobiony ze świeżych owoców. Zawsze zastanawiam się co może być w składzie kupnych soków. Jestem świadoma tego, że większość soków, które widnieją na naszym rynku, są przyrządzane z koncentratów, które następnie zostały rozcieńczane i dosładzane, jak również zawierają barwniki i konserwanty. Osobiście jestem za przyrządzaniem własnych soków owocowych czy warzywnych. Minus jest tylko jeden, że później jest trochę mycia ;). Natomiast plusów jest ,,tysiące", bo świeży sok to samo zdrowie i żaden sok z kartonu go nie zastąpi. Pamiętajmy, że dobrze jest wypić go zaraz po zrobieniu, gdyż wtedy zawiera on najwięcej cennych i odżywczych substancji dla naszego organizmu: witaminy, minerały, błonnik, enzymy, białka, węglowodany i inne związki roślinne.

Świeży sok można przechowywać w lodówce, ale nie za długo, maksymalnie kilka dni, nie sprawdzałam !, ponieważ u mnie znika błyskawicznie ;). Dziś zrobiłam z marchewki i pomarańczy, polecam jest naprawdę pyszny.

Dobór owoców należy do was, na co macie w danej chwili ochotę. Na pewno świeżo zrobiony sok jest o ,,niebo" lepszy niż z półek sklepowych.

Pozdrawiam Wszystkich serdecznie i do usłyszenia, Justyna :).

 

Składniki (u mnie):

  • 6 dużych marchwi
  • 3 większe pomarańcze

Wykonanie:

Pomarańcze i marchew umyć i obrać ze skórek.

Wymienione owoce, przepuściłam przez sokowirówkę i gotowe ;).

Smacznego :)

 

Tagi: owoce
16:27, anytsujx , Napoje
Link Komentarze (12) »
piątek, 10 stycznia 2014

Miodownik Świąteczny

Witam Wszystkich w Nowym Roku, trochę czasu minęło zanim się zebrałam do kolejnego wpisu. Przygotowanie Świąt wyssało ze mnie całą energię ;), mam nadzieję, że wybaczycie ,,kobiecie, która lada moment spodziewa się dzieciątka" :). Korzystając z okazji, chce Wam złożyć życzenia, by ten Nowy 2014 rok, był dla Was pełen radosnych chwil, optymizmu, zwłaszcza wtedy, kiedy zaczyna go nam brakować, oraz i niezmiennie udanych wypieków ;).

To ciasto było hitem moich Świąt, smakowało nam i to bardzo :). Placuszki są mięciutkie od razu, przełożone masą z kwaśnej śmietany, daje niesamowity efekt smakowy. Dla mnie było to cudowne połączenie, do którego chętnie się wraca. Przepis zaczerpnęłam z blogu Słodka pasja, cytuję całość za autorką. Ulu jeśli tu zaglądasz, to wracaj do blogowania, tęsknię za nowymi przepisami z Twojej strony, jak zawsze pyszne.

Pozdrawiam Wszystkich, którzy zaglądają na mojego bloga i życzę udanego weekendu, Justyna :).

 

Składniki na ciasto:

  • 3 jajka
  • 1/2 szklanki cukru
  • 100 g masła
  • 4 łyżki miodu
  • 2.5 szklanki mąki pszennej
  • 2 łyżeczki sody

Składniki na krem:

  • 800 ml kwaśnej śmietany 18%
  • 1/2 szklanki cukru
  • 3 opakowania cukru waniliowego
  • 2 op. śmietana fix (dodałam od siebie)

Dodatkowo:

  • ok. 6 maślanych herbatników, które pokruszyłam na wierzch ciasta

Wykonanie:

Całe jajka zmiksować z cukrem na puszystą masę dodać miód, masło i dalej ubijać rózgą na parze przez ok. 25 minut. Pod koniec ubijania dodać sodę i mieszać jeszcze przez 5 minut . Do ostudzonej masy dosypać mąkę i wyrobić elastyczne, miękkie ciasto (jeżeli bardzo się klei można dosypać troszkę więcej mąki), podzielić je na 6 części i wałkować cieniutkie okrągłe placki, podsypując mąką. Ja ciasto przekładam na wyjmowany spód od tortownicy o średnicy 28 cm, zwisające boki obcinam i tym sposobem mam wszystkie jednakowej wielkości krążki.

Piec w 1800C przez 5-7 minut do zrumienienia ciasta. Jeszcze ciepłe przekładać na kratkę i zostawić do przestudzenia. Śmietanę ubić z cukrem i cukrem waniliowym na puszysty krem, którym przełożyć ostudzone krążki.

Smacznego :)

Miodownik

Miodownik